Kasa fiskalna w salonie urody

Od osób planujących otwarcie salonu dostaję często pytanie o kasę fiskalną. Czy trzeba mieć kasę, kiedy ją należy kupić, jaką kasa jest najlepsza, czy są jakieś ulgi?

Te pytania wynikają z tego, że przepisy dotyczące kas fiskalnych w salonie urody zmieniały się.

Zasada jest taka:

każdy, kto dokonuje sprzedaży towarów lub usług na rzecz osób fizycznych, nieprzedsiębiorców, jest zobowiązany do posiadania kasy fiskalnej i rejestrowania nie niej obrotu.

Zaraz, zaraz… – powiesz – …przecież nie każdy ma kasę.

To prawda, Minister Finansów przewidział kilkadziesiąt wyjątków od obowiązku posiadania kasy. Wśród tych wyjątków nie ma salonów urody i zakładów fryzjerskich. Wprost bowiem wskazano, że:

Zwolnienia z obowiązku ewidencjonowania nie stosuje się w przypadku świadczenia usług fryzjerskich, kosmetycznych i kosmetologicznych.

 

Czyli: masz obowiązek posiadania kasy. Od początku, od pierwszej usługi. Amen.

*****

Zanim otworzysz swoje drzwi dla klientów, musisz mieć kasę, w przeciwnym razie dopuszczasz się naruszenia prawa (a wierz mi, konsekwencje braku kasy mogą być nieprzyjemne, szerzej w przyszłości o tym napiszę).

Powtórzę raz jeszcze w salonie urody lub fryzjerskim musisz mieć kasę od pierwszej usługi!

Jedynie, czym mogę Cię pocieszyć to ulgą. Uff…. Jest ulga! Jeśli kupiłeś do swojego salonu kasę, to możesz odliczyć od podatku kwotę wydatkowaną na zakup każdej z kas rejestrujących. Są pewne ograniczenia: ulga dotyczy 90% ceny i nie więcej niż 700 zł. Istnieje wiele kas na rynku w tej cenie. I są jeszcze warunki (na szczęście nietrudne do realizacji):

  • Po pierwsze, musisz złożyć do urzędu skarbowego (jeszcze przed terminem rozpoczęcia ewidencjonowania) pisemne zgłoszenie o liczbie kas rejestrujących i miejscach ich używania.
  • Po drugie, posiadać dowód zapłaty całej należności za kasę.
  • Po trzecie, rozpocząć ewidencjonowanie nie później niż przy pierwszej czynności. Tyle!

Na końcu życzę Ci wielu klientów, tak aby Twoja kasa była rozgrzana do czerwoności ilością nabijanych paragonów!

Niech kasa będzie z Tobą!

*****

Podstawa: § 4 ust. 1 pkt 2 lit. j rozporządzenia Ministra Finansów z 20 grudnia 2017r. w sprawie w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji przy zastosowaniu kas rejestrujących (Dz. U. 2017, poz. 2454), § 5 ust. 7 tego rozporządzenia oraz art. 111 ust. 4 ustawy z 11 marca 2004r. o podatku od towarów i usług (tj. Dz. U. 2017, poz. 1221 ze zm.)

Poczytaj też: 6 spraw, o których musisz wiedzieć przy remoncie salonu urody

Remont w salonie urodyProwadzisz salon urody lub fryzjerski? Na początku jest piękny. Przychodzą jednak klienci, salon się  zużywa. Konieczny stanie się remont.

I to jest początek kłopotów. Trzeba między innymi urlopować pracowników, zamknąć salon, poinformować klientów, dobrać nowe materiały wykończeniowe. Jest jednak jedna rzecz, która jest kluczowa dla Twojego bezpieczeństwa.

Wybór ekipy remontowej

 

Zły wybór boli po kieszeni. Jeden z moich Klientów zorganizował remont w drugiej połowie października. Remont miał trwać trzy tygodnie – do 11 listopada. Salon otworzył się prowizorycznie przed Bożym Narodzeniem i Sylwestrem (sezon!), a w całości remont skończył się 15 stycznia, dokończyła go oczywiście inna ekipa.

Klient oczywiście zawarł umowę z pierwszą brygadą. Była to umowa, którą przygotowała firma remontowa. Nie muszę Ci tłumaczyć, że w takiej sytuacji dochodzenie jakichkolwiek roszczeń jest utrudnione. Nigdy umowa, która proponuje druga strona, nie zabezpiecza Cię. Ta umowa nie zabezpiecza salonu, ona zabezpiecza budowlańców.

Dlatego zawierając umowę o remont nie zapominaj o kilku kwestiach. Najważniejsze, ale nie wszystkie zestawiłem:

  1. Precyzyjne określaj termin, do kiedy mają być skończone prace. 

Wbrew pozorom bardzo często w umowach przewidziane są możliwości dowolnego wydłużenia terminu przez wykonawcę.

  1. Dokładnie określaj cenę i zakres robót. 

Zaufaj mi, wpisanie do umowy informacji, że przedmiotem umowy jest „remont salonu urody” jest proszeniem się o kłopoty. Trzeba dokładnie opisać, co jest przedmiotem prac.

Podobnie jak wprowadzenia prawa wykonawcy do dowolnego podwyższenia wynagrodzenia za prace dodatkowe, których konieczność się ujawni w trakcie remontu – niewiarygodne jak często przy tego typu umowach pojawiają się roboty dodatkowe.

  1. Ustal, jakie będą konsekwencje niewykonania prac w terminie.

Opóźnienia w zakończeniu remontu to jest realna strata dla salonu. Nie zarabiasz. Dlatego ważne jest wprowadzenie kar umownych za opóźnienie. Za każdy dzień. Działa niezwykle mobilizująco dla wykonawcy.

  1. Ustal sposób i termin usuwania usterek i wad.

Jeden z moich znajomych zawsze powtarza, że remont to nie apteka, zawsze coś będzie niedorobione. Wielokrotnie widziałem remonty, w których usuwanie usterek trwało dłużej niż remont. Nie pozwól na to. Usunięcie usterek ma nastąpić w ściśle określonym czasie. Jeśli nie będą usunięte – zastrzeż karę umowną.

  1. Ustal, kto kupuje materiały i jak są rozliczane.

Jeśli zdecydujesz się, aby materiały kupił wykonawca, ustal na jakich zasadach są kupowane i rozliczane. Czy wykonawca dolicza marżę czy też nie? Czy musi Ci przedstawiać materiały i cenę do akceptacji? Czy ma obowiązek poszukiwania pokazania Ci faktur źródłowych? Widziałem materiały kupione przez wykonawcę cztery razy drożej niż cena rynkowa.

  1. Sprecyzuj zasady wykonania zastępczego.

Wykonanie zastępcze oznacza zawsze perturbacje. Trzeba znaleźć nową ekipę, często droższą od dotychczasowej. Określ zasady, kiedy możesz zlecić wykonanie zastępcze i kto za to zapłaci.

Remont pozwala odświeżyć salon, daje nowy impuls, zachęca Klientów do odwiedzenia, pod warunkiem, że wszystko przebiegnie zgodnie z planem.

Źle przeprowadzone przedsięwzięcie może spowodować bardzo duże straty: nie tylko utracone dochody, ale wydatki związane z niepracującym personelem. Nieocenione są straty wizerunkowe. Klienci nie czekają 3 miesiące na nowe otwarcie salonu, pójdą do konkurencji. Dlatego tak ważne jest dobre zabezpieczenie prawne umowy dotyczącej remontu.

A Ty jakie masz doświadczenia związane z remontem w salonie?

*****

Poczytaj też o 3 kwestiach prawnych, na które powinien zwrócić uwagę właściciel salonu.

Nie pisałem przez pewien czas nowych postów, bo zawodowo działo się dużo. Po pierwsze, zmieniłem adres. Jest nas coraz więcej i konieczna była przeprowadzka. Po drugie, finalizowałem stronę kancelarii. Nowa strona jest już dostępna pod adres www.owiw.pl. Będę wdzięczny za Wasze uwagi.

Jednak do rzeczy. Kilka słów o poufności i zakazie konkurencji w salonie urody.

Niedawno spotkałem się z pewnym człowiekiem – Jerzym.

Jerzy wraz z żoną mają dwa zakłady fryzjerskie oraz salon piękności. Działają od kilku lat, wiodło się im świetnie. Po ostatnich wakacjach jedna z długoletnich pracownic zapowiedziała, że odchodzi. Kilka dni trwały dyskusje, Jerzy próbował przekonać ją do pozostania. Bezskutecznie.

Pracownica miesiąc później otworzyła konkurencyjny salon urody. Co więcej, otworzyła go 60 metrów od salonu Jerzego. Klientki, idąc do salonu Jerzego, mijają nowopowstałą konkurencję. Napotykają na znaną im wcześniej osobę i zamiast do Jerzego, trafiają do konkurencji. Obroty dramatycznie spadły – około 25%.

Spotkałem się z Jerzym. Chcąc Mu pomóc, pierwsze pytanie zadałem o umowę pomiędzy nim a pracownicą. Dowiedziałem, że to była zwykła umowa o pracę, przesłana przez księgowego. Mój rozmówca uprzedził kolejne moje pytanie, powiedział, że nie zawierał zakazu konkurencji, bo za to trzeba zapłacić 25% wynagrodzenia.

Rozpoczęliśmy analizę sprawy. Nie mieliśmy umownych zakazów konkurencji, zatem odwołaliśmy się do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Czynem nieuczciwej konkurencji jest m.in. wykorzystanie cudzych informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa. Niewątpliwie mieliśmy taką sytuację, ale cała trudność sprawy polegała na zgromadzeniu i przedstawieniu dowodów.  Daliśmy radę tylko dzięki temu, ze dwie klientki i jeden z dostawców Jerzego potwierdzili, że pracownica przekonywała ich do zakończenia współpracy z Jerzym. W ten sposób udowodniliśmy, że nie tylko wykorzystywała tajemnicę przedsiębiorstwa, ale też szkodziła Jerzemu.

Nie zawsze jednak znajdą się świadkowie.

Co zatem robić?

Zawierać dobre umowy!

W umowach zlecenia i w umowach o pracę wpisuję zawsze zakaz wykorzystywania i ujawniania informacji poufnych oraz zakaz konkurencji. To nie są dwie identyczne sprawy: bez zakazu konkurencji, pracownik może prowadzić identyczną działalność: dla siebie lub dla innego podmiotu, nie wykorzystując uzyskanych informacji poufnych.

Bez zakazu wykorzystywania i ujawniania informacji poufnych bardzo trudno jest udowodnić, jaki zakres informacji był poufny dla pracownika.

W tego typu umowach umieszczane są kary umowne, ułatwiają one ewentualne dochodzenie roszczeń. Są również „straszakiem” przed nieuczciwymi zachowaniami. Ich wysokość jest uzależniona od wielu czynników: zakresu zakazu, wysokości wynagrodzenia, zajmowanego stanowiska, wysokości ewentualnej szkody.

Czy opłaca się wprowadzać te zakazy?

Opłaca!

Tworzę umowy w ten sposób, że wynagrodzenie za przestrzeganie zakazów jest minimalne. Z drugiej strony strata 20% czy 30% klientów jest dużo bardziej odczuwalna niż kilkaset złotych wynagrodzenia. Warto wprowadzać te zakazy, w szczególności dla tych osób, które mają dostęp do Twojego know-how; do bazy klientów, warunków dla dostawców, planów marketingowych.

Jeśli dotychczas nie masz takich umów, można aneksować dotychczasowe. Dzięki temu Twój wysiłek nie zostanie bezprawnie przejęty.

Miałeś takie doświadczenia jak Jerzy?

W zeszłym tygodniu spotkałem się ze znajomym. Jest świetnym fryzjerem. Powiedział, że zakłada własny salon urody, ale nie wiedział od czego zacząć.

Przygotowaliśmy koncepcję. Ustaliliśmy 3 kluczowe kwestie, na które „na dzień dobry” należy zwrócić uwagę.

1. Umowa najmu lokalu

Lokalizacja i czynsz są ważne. Równie ważne są pozostałe warunki najmu.

Są różne umowy.

Widziałem umowy dla salonu urody, które miały ponad 60 stron, widziałem również takie na jedną stronę.

Długa umowa wcale nie jest dobra. We wszystkim należy zachować umiar. Z punktu widzenia prowadzącego salon najważniejsza sprawa to:

  • czynsz,
  • precyzyjne określenie przeznaczenia lokalu,
  • czasu umowy oraz
  • warunków rozwiązania/wypowiedzenia umowy.

Równie istotne jest ustalenie zasad rozliczania nakładów na lokal oraz zasad nakładania kar umownych.

Często pomijalną rzeczą (a występującą w praktyce) jest brak zabezpieczenia najemcy (najemca to ten, który bierze w najem) przed wyrzuceniem z lokalu i otwarcie przez właściciela lokalu identycznej działalności. Cały wysiłek w stworzenie renomowanego miejsca bywa przejmowany przez inny podmiot.

Za kilka tygodni przygotuję i udostępnię wzorcową umowę najmu lokalu dla salonu urody.

2. Wybór formy działalności

Salon urody może być prowadzony w różnej formie: jednoosobowej działalności gospodarczej, spółki cywilnej, spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Wybór właściwej formy ma fundamentalne znaczenie: determinuje bowiem możliwości rozwoju salonu, zasad odpowiedzialności prowadzącego salon oraz zasady płacenia podatków. Temu wkrótce poświęcę oddzielny post.

3. Umowy z pracownikami

Na początku znaczna część salonów jest prowadzona wyłącznie przez właściciela. Z czasem powstaje potrzeba zatrudnienia personelu: recepcjonistka, sprzątaczka, manicurzystka, później menedżera salonu. Dobór właściwej formy zatrudnienia otwiera dodatkowe możliwości. Nie chodzi tylko o podatki i składki.

Odmiennie wygląda kwestia odpowiedzialności pracownika przy umowie o pracę oraz umowy zlecenia. Różnie możemy określić  zakaz konkurencji. Większość salonów cierpi z powodu kradzieży klientów przez byłego pracownika. W dobrze przygotowanej umowie to ryzyko można zminimalizować.

Powyższe kwestie są niezwykle ważne dla każdego salonu, niezależnie od wielkości, lokalizacji oraz sposobu funkcjonowania.

Oczywiście jest jeszcze wiele innych zagadnień, na które warto zwrócić uwagę prowadząc gabinet urody. A o czym Ty chcesz przeczytać na tym blogu?